NADRZĘDNY CEL

Obierając jako cel nadrzędny dążenie do zapobiega­nia nowotworom i wojnom jako warunku przetrwa­nia, ma ludzkość do wyboru dwie taktyki: wczoraj­szą — specjalistyczną, neopozytywistyczną i współ­czesną: interdyscyplinarną. Jest oczywiste, że wartość specjalizacji polega na tym, aby każdy robił to, co do niego należy, i robił to jak najsprawniej. Dziś powstaje nowy typ specja­listy. Określa go problematyka, a więc cel, a nie tylko metody badań. Do swego arsenału eksperymentalnego włącza on nowe metody stosowane w innych dzie­dzinach wiedzy, a przy tym nie przestaje być spe­cjalistą.Nie przestałem być specjalistą onkohematologiem, pomimo że zakres mojego „instrumentarium” rozsze­rzyłem o możliwości współdziałania z wielu specjali­stami z dziedzin nauk ścisłych i humanistycznych.Wśród wielu znaczeń tego słowa najtrafniejsze wy­daje się pradawne sformułowanie Hipokratesa. Brzmi ono: „Nie możemy pojąć prawdy o organizmie czło­wieka bez wiedzy o całości wszechrzeczy”. Formuła ta wyraża przekonanie, jak mówi prof. dr Jan Szczepań­ski, o ścisłej zależności żyjącego ciała od jego zewnę­trznych warunków życia. Nauka o środowisku zajmuje się zależnościami mię­dzy organizmem żyjącym a otaczającymi go układa­mi przedmiotów. Jej zasadą jest determinizm środowi­skowy, który zawiera również wskazania metodolo­giczne zakładające, że „poznanie ciała będącego ele­mentem określonej struktury jest możliwe przede wszystkim przez poznanie całości struktury”.

DROGA POSTĘPU SPOŁECZNEGO

Oczywiście, że w ten sposób droga postępu społecz- nego jest opóźniona. Niepokojącym objawem, który niekiedy manifestują ludzie z kręgu naukowców, jest zjawisko zacietrzewienia, nie dopuszczającego myśli o  „nowym” pod pozorem niezbędnego w nauce scep­tycyzmu. Określenie „uczony” zastrzegam natomiast dla tych, 0    których mówi Karl Popper, że „nie określa ich za­sób posiadanej wiedzy, lecz uporczywe dążenie do od­krywania prawdy”. Uczony — lekarz wyposażony jest w twórczą wyobraźnię i poszukuje w różnych dzie­dzinach życia prawdy o zachowaniu ludzkiego zdrowia. Rozważa przeto możliwości przeciwdziałania przed­wczesnym zgonom wskutek chorób uważanych wciąż jeszcze za nieuleczalne. Wiemy, że wyzwolone być mogą one zarówno przez czynniki chorobotwórcze, jak   militarne. Obie grupy czynników uszkadzają narzą­dy wewnętrzne, powodując nierzadko przedwczesne zgony. Nowotwory — nieuleczalne choroby osoby ludz- kiej — i wojny — nieuleczalne choroby społeczności ludzkich — stały się pojęciami spójnymi. Mogą więc być rozpatrywane na tej samej płaszczyźnie, zwłasz­cza że obu można dziś zapobiegać. Coraz większe kręgi ludzkości dochodząc do takiego szczebla ewolucji kulturowej, która pozwala dostrze­gać choćby w zarysie sens egalitaryzmu biologicznego i społecznego, zdołają uświadomić sobie, że profilakty­ka nieuleczalnych dotąd chorób jest niejako synoni­mem ochrony przyrody, a atrybutem ochrony przy­rody jest profilaktyka wojen.

NAUKOWCY I UCZENI

Oni to, w zależności od przyswojonego zasobu informacji z dziedziny nauk ścisłych i humanistycznych, a także od zdolnpści mo­gą przetwarzać je w sposób odpowiadający potrzebom ludzkiego zdrowia i szczęścia. Tym samym mogą wy­tyczać zdrowy bieg rozwojowi ludzkości lub drogi jej unicestwienia.Nie rozwodzę się nad wieloznacznością terminu „nauka”. Pojmuję ją jako określony system ludzkiej działalności w zakresie zastanej lub tworzonej wie­dzy, a więc twierdzeń, hipotez, metod badań, teorii naukowo potwierdzanych, wiodących do nowych od­kryć i udoskonaleń, odnoszących się do określonej rzeczywistości, jaką jest system: ludzie — biosfera.Niestety, dostrzega się, że pewne osiągnięcia wiedzy empirycznej w różnych dziedzinach, a zwłaszcza wie­dzy naukowej, stanowią niekiedy o klęsce społeczeństw. Ludzie pracujący zawodowo w określonej dziedzinie nauki nie potrafią często przewidzieć ubocznych skut­ków zamierzonego działania i dlatego nie potrafią im przeciwdziałać, a często też działają pod presją czyn­ników ekonomiczno-politycznych. Nauka, a zwłaszcza nauka lekarska, choć ma zna­komite osiągnięcia jednostkowe, nie sprzyja dziś zdro­wiu społeczeństw i tym samym nie spełnia oczekiwań ani bogatej, ani biednej społeczności świata, Stan lekarski skupia w swym gronie zarówno nau­kowców, jak i uczonych oraz techników leczenia. Określenie „naukowiec” rezerwuję dla tych, którzy zamykają swą działalność w utrwalonych schematach, koncentrują swą uwagę przede wszystkim na popra­wianiu i wzbogacaniu starych teorii (Thomas Kuhn). Dlatego też w małym stopniu są nowatorami, dążą­cymi do odkrywania „nowego”, a raczej starają się o  wykorzystanie „starego”.

KORZYSTNY START

For­muła ta stanowi niemalże wyzwanie do opracowania nowego ładu, nowej taktyki, która pozwoliłaby urze­czywistnić wyższą formę lecznictwa, jaką jest profi­laktyka globalna. Inaczej mówiąc — urzeczywistnić międzynarodową politykę ochrony zdrowia zgodnie z postulatem Światowej Organizacji Zdrowia, przedło­żonym światu na konferencji w Ałma Acie w 1979 ro­ku, wzywającym wszystkie organizacje do- troski o  zdrowie wszystkich społeczności. Jednym z jej atry­butów jest nieustanna oświata zdrowotna ludzkości. Ustawiczna oświata zdrowotna stanowi zasadnicze narzędzie pracy dla „profilaktologów jutra” w dzie­dzinie coraz sprawniejszej ochrony ludzkiego zdrowia. Możliwa zaś jest ona jedynie przez ochronę natural­nego środowiska. Winna więc być tak uporządkowa­na — i ujęta w zasady wiodące do zdrowia narodów świata — jak gramatyka zawierająca zasady popraw­nego używania języka. Korzystny start tej globalnej profilaktyki, której synonimem jest wiedza i nauka o przetrwaniu, wy­maga refleksji nad istotą samej nauki, istotą środowi­ska, zmienianego metodami naukowymi, oraz refleksji nad ludzkim mózgiem, w którym zachodzą mechaniz­my sprzęgające zwrotnie kulturę z naturą.Snując refleksje nad nauką uświadamiamy sobie, że rodzaj ludzki w,toku swej ewolucji biologicznej i kul­turowej wypracował ją jako instrumentarium, które­mu nadał kształt wiedzy empirycznej i wiedzy nau­kowej. Pieczę nad nim powierzył pracownikom nauki, a więc naukowcom i uczonym.

INTEGRACJA NAUK W OCHRONIE ZDROWIA SPOŁECZNEGO

Poszukujemy tedy sposobów zachowania i doskona­lenia organizacji naszego życia osobniczego i społecz­nego oraz życia innych postaci żywej materii, zwłasz­cza tych, od których życie ludzkie zależy i z którymi jest zwrotnie sprzężone.Brzmi jak truizm formuła zakładająca, że moc świadomego i celowego działania w nadawaniu zdro­wego kształtu środowisku mają wyłącznie ludzie. Na tej formule opieramy propozycję rozpatrywania kul­turowego uwarunkowania nasilenia chorób w histo­rycznym czasie i przestrzeni geograficznej, jak i umie­jętność świadomego im zapobiegania, gdyż formowa­ły je określony czas i miejsce.W obecnej kulturze dostrzegamy, że harmonijny rozwój obu zakresów (bio — soma i psyche — ethos) uległ zakłóceniu. Rewolucyjne przyspieszenie objęło wyłącznie nauki techniczne, wspomagające naszą struk­turę biologiczną maszynami spełniającymi funkcje niejako protez, pozostawiając za sobą nauki huma­nistyczne. Wkroczyliśmy w epokę, którą przewidywał Juliusz Verne: „Będzie to chyba najsmutniejsza epo­ka, gdy przemysł pochłonie wszystko i wszystkich. Człowiek będzie wynajdywał maszyny, dopóki maszy­na nie pożre człowieka”. W kręgu ludzi świadomych istniejącego zagrożenia nabrzmiewa potrzeba szybkiego znalezienia odpowie­dzi na podstawowe pytanie: jak myśleć i działać, aby przetrwać jako rodzaj ludzki.Nie ulega już dziś wątpliwości, że losów ludzkości nie można powierzyć wyłącznie ludziom zawodu le­karskiego. Za zdrowie wszystkich mieszkańców Ziemi i za zdrowie biosfery, która nas żywi, muszą ponosić , odpowiedzialność ludzie ‘wszystkich zawodów.

WSPÓŁCZESNA NAUKA

Współczesna nauka dysponująca analityczną apara­turą, która pomaga przeniknąć w submolekularne struktury żywej materii oraz w zjawiska elektromag­netyczne, pozwala sformułować następującą zasadę: submolekularny świat komórek i płynów organizmu ludzkiego odbija się w makroświecie stosunków mię­dzyludzkich i jest z nim sprzężony zwrotnie. Jest oczywiste, że anomalia środowiskowe uwarunkowane niedoborem antyoksydacyjnie działających substancji, a nadmiarem toksycznych metali i toksynotwórczych grzybów wyzwalają niekiedy zaburzenie stosunków między ludźmi, ponieważ uszkodzona jest również tkanka mózgswa. W ten m.in. sposób zdają się powsta­wać źródła kryzysu etycznego, uwarunkowanego i zwrotnie sprzężonego z kryzysem ekologicznym.Snując wizję przyszłego świata, w którym kultura odżywiania odegra zasadniczą rolę w przetrwaniu ro­dzaju ludzkiego, widzę społeczność globalną odżywia­jącą się pożywieniem wolnym od czynników kance­rogennych, które konsumuje dzisiejszy człowiek nie­rzadko wraz z mięsem zwierząt (pestycydy, herbicydy, hormony, mykotoksyny itd.). Być może, że będzie to zapowiedź istotnej rewolucji w kulturowym rozwoju ludzkości.Wizja Anthelme Brillata-Savarina, który przewi­dywał, że odkrycie nowej potrawy może mieć więk­sze znaczenie dla ludzkości niż odkrycie nowej gwiaz­dy, znajduje więc konkretne poparcie.  Zagrożenie przetrwania rodzaju ludzkiego na Ziemi jest nie tylko nękającym ludzkość mitem, sięgającym odległych kultur, lecz jest już dziś wyrażone precy­zyjnym językiem matematyków. Epidemiologiczne wskaźniki i kierunki określające dynamikę przed­wczesnych zgonów z powodu chorób uwarunkowanych współczesną cywilizacją dowodzą, że zagrożone jest nawet samo życie jako zjawisko, a nie tylko życie ludzkie.

ODPOWIADA NATURA

Za tę sytuację od­powiada zarówno natura, a więc środowisko geoche­miczne, jak i uwarunkowana kulturowo ingerencja człowieka w środowisko. Sposób nawożenia gleby środ­kami chemicznymi z przewagą potasu (K) zuboża śro­dowisko glebowe w magnez (Mg), wywołując tym sa­mym w łańcuchu pokarmowym niedobór magnezu. Tak oto poprzez dietę ubogą w magnez powstają wa­runki do wywoływania miażdżycy i białaczek.Aktualny model odżywiania w krajach wysoko roz­winiętych charakteryzuje preferowanie wartości sma­kowych i estetycznych nad zdrowotnymi. Nic dziw­nego więc, że w krajach, w których w środowisku geochemicznym istnieje niedobór biopierwiastków de­cydujących o zdrowym rozwoju organizmów, a po­nadto pożywienie jest nadmiernie z nich oczyszczone, powstają warunki do częstszej zachorowalności na wspomniane wyżej choroby cywilizacyjne. W krajach natomiast, w których wzór kulturowy sięgający nie­pamiętnych czasów charakteryzuje stosowanie soli na­turalnych, a więc pochodzących ze słonych jezior, mórz i otrzymywanych ze złóż kopalnych, stan zdro­wia ludności jest zdecydowanie lepszy. Dlatego też profilaktyczna rola naturalnej soli, zweryfikowana wie­dzą empiryczną przez setki lat, jest w pełni uzasad­niona.Choroby nowotworowe, przedwczesna miażdżyca, choroby metaboliczne i psychiczne występują w róż­nym nasileniu w poszczególnych częściach świata. Po­zwala to wysnuć wniosek, że są one uwarunkowane ekologicznie. Działa tu natura, jak i ingerencja w nią człowieka, która po krótkotrwałych korzyściach po­woduje nieoczekiwane szkody przez zwiększenie za­wartości w środowisku fizycznych, chemicznych i bio­logicznych czynników nowotworotwórczych, a zuboże­nie przeciwnowotworowych.

EKOLOGICZNE UWARUNKOWANIE NOWOTWORÓW

Ekologiczne uwarunkowanie nowotworów dostrzega się również w zachorowalności na raka sterczu. Naj­częściej ten typ nowotworu — jak wspomniałem — występuje wśród Norwegów. Choroba ta rzadko wy­stępuje wśród Afrykanów i Japończyków, dopóki mieszkają w kraju rodzinnym. Gdy emigrują do in­nych krajów (USA lub Europy Zachodniej), zapadają na nią częściej.Czy jony magnezu (Mg) i manganu (Mn) zawarte w wodzie i pożywieniu odgrywają tu rolę ochronną — wykażą dalsze badania. Faktem jest, że w Norwegii woda jest szczególnie miękka, a więc zawiera niewiele składników mineralnych o działaniu przeciwnowotwo- rowym.Produkcja masła roślinnego polega na stosowaniu niklu (Ni) jako metaloenzymu, który sprzyja zestala­niu. masła roślinnego. Być może, że to jest przyczyną rzadkości występowania określonych nowotworów wśród ludności wiejskiej, która konsumuje masło wła­snego wyrobu, podczas gdy ludność miejska stosuje jako czynnik przeciwmiażdżycowy masło roślinne. Wydaje się, że skoro istnieją złoża naturalnych soli bogate w mangan (Mn), który neutralizuje — jak wiadomo — nikiel (Ni), uzasadnione jest dodawanie soli wielickiej zawierającej dużo manganu do masła roślinnego. Oczywiście, że hipoteza ta — choć logicz­na — wymaga weryfikacji.Badania dotyczące epidemiologii białaczek mówią 0    występowaniu znamiennych różnic w zakresie za­chorowalności na tę chorobę. Jak już wspomniano, w krajach Dalekiego Wschodu białaczki limfatyczne, lymphoma oraz zawały, choroby metaboliczne i psy­chiczne są bardzo rzadkie, a w krajach nadbałtyckich Ameryce Północnej — częstsze.

RAKOTWÓRCZY WPŁYW NA KOMÓRKĘ

Na szczególną uwagę zasługuje również fakt, że tzw. „domy rakowe” lub „mieszkania rakowe”, znane z wiedzy empirycznej, a dotąd nie w pełni wyjaśnione naukowo, są konsekwencją skażenia środowiska za­mieszkania toksynotwórczymi grzybami. Nasze spo­strzeżenia w tym zakresie zostały potwierdzone przez wiele pracowni świata i dowodzą kulturowego uwa­runkowania chorób nowotworowych przez określony model budownictwa mieszkaniowego. Stąd też wydaje się, że impregnowanie tworzyw, z których budowane są współczesne mieszkania, grzybobójczymi czynnika­mi jest jedną z racjonalnych dróg profilaktyki. Rakotwórczy wpływ na komórkę wątrobową wy­wierają też nitrozoaminy skażające pożywienie, jak i wytwarzane w organizmie człowieka. Potrawy kon­serwowane przetworami azotynowymi, jak saletra, są szczególnie niebezpieczne, gdyż w warunkach niskiej kwasoty soku żołądkowego (pH — stężenie jonów wo­dorowych) w obecności amin drugiego rzędu (niekie­dy bakteryjnego pochodzenia) mogą one przejść w ra­kotwórcze nitrozoaminy. Procesy te zdają się być przyczyną szczególnie wysokiej zapadalności na raka żołądka naszej ludności wiejskiej. Kultura mieszkań wiejskich nie chroni mieszkańców przed działaniem toksynotwórczych grzybów, magazynów żywnościo­wych i spichrzów przed pleśnieniem produktów, a wo­dy pitnej przed skażeniem związkami azotowymi po­chodzących z gnojowisk, jak i z nawianych do stu­dzien nawozów azotowych. Z drugiej strony formy kultury rolnej, a więc m.in. jakość hodowanych zwie­rząt, sposoby uprawy roli, nie odpowiadają przedsta­wionym warunkom profilaktycznym.

ROLA CZYNNIKÓW DIETETYCZNYCH

Odżywianie decyduje o poziomie przeciwciał, a tym samym o odporności organizmu. Klasyczna już publi­kacja Światowej Organizacji Zdrowia z 1968 roku (nr 57) przedstawia zdrowotne skutki zaburzeń cyklu: pożywienie — zakażenie — odporność. Reprezentuję hipotezę, że zaburzenie odporności or­ganizmu wskutek niedożywienia jest konsekwencją niedoboru biopierwiastków odgrywających rolę w ak­tywności układu immunologicznego. Jest to zgodne także z badaniami prowadzonymi w Klinice Hemato­logicznej Akademii Medycznej w Krakowie, które dowodzą, że zaburzenia immunologiczne związane są z defektami lizosomalnymi, wyzwalanymi niedoborem takich np. biopierwiastków, jak magnez (Mg), selen (Se), wapń (Ca), cynk (Zn) i wielu innych.W Japonii rak jelita grubego jest częstszy u osób zamożniejszych stosujących dietę krajów zachodnich. Stwierdzono również, że w fekaliach Afrykanów prze­ważają bakterie bardzo aktywne w rozkładzie soli żół­ciowych mających wpływ rakotwórczy. Fekalia An­glików natomiast zawierają mniej bakterii kwasu mle­kowego i paciorkowców, a więc tym samym zawierają więcej czynników rakotwórczych. Warto nadmienić, że rak odbytu jest częstszy u mężczyzn niż u kobiet (3 : 2), odwrotnie niż rak jelita grubego.W etiologii pierwotnych nowotworów wątroby rola metabolitów toksynotwórczych grzybów jest już spra­wą przekraczającą ramy hipotezy.  Aflatoksyny są ra­kotwórcze, co wynika z doświadczeń in vitro i in vivo. Konsumowanie przez drób, ryby, zwierzęta w ZOO i człowieka skażonego aflatoksynami pożywienia prze­mawia za ich rolą w patogenezie nowotworów.