ZINTEGROWANIE OBRAZU ŚWIATA

Jest oczywiste, że jeżeli pewne rzeczy poznajemy bar­dzo dokładnie, nie jesteśmy w stanie poznać jednocze­śnie wielu rzeczy bardzo różnorodnych. Optymalny postęp w nauce i technice, wywierający wpływ na życie każdego z nas, uwarunkowany jest tedy pracą zespołową, gdyż wiedzę każdego specjalisty można uzupełniać wiedzą pozostałych specjalistów. Tym spo­sobem wiedza zyskuje na rozległości, nie tracąc przy tym na głębi.Zintegrowanego obrazu świata nie przyniesie więc taktyka zszywania rozmaitych fragmentów wiedzy naukowej i empirycznej. Filozofia naturalna zawarta w dzisiejszej i jutrzejszej nauce wyłania nowe szanse, mianowicie uporządkowania informacji, którymi dys­ponujemy dziś, i zapewne w niedalekiej przyszłości wzbogacenia ich za pomocą maszyn matematycznych.Specjalizacje, choć wiodą do pogłębiania wiedzy, dokonywane jednak w warunkach względnej izolacji, pokazują nam obrazy świata cząstkowe, fragmenty znakomicie uszczegółowione, lecz wyizolowane z cało­kształtu rzeczywistości. Drążymy niejako liczne otwo­ry w tajemniczej ścianie zwanej przyrodą i w każdym z tych punktów dokonujemy drobiazgowych analiz. Nie daje nam to obrazu całości, która jest czymś in­nym niż wyłącznie sumą części. Całości nie można przeto zredukować do właściwo­ści przysługującej jej poszczególnym częściom, czyli las nie jest wyłącznie sumą drzew. Każdy system uj­mowany jest zawsze jako zintegrowana całość złożo­na z części składowych, nigdy zaś jako mechaniczny agregat części pozostających w wyodrębnionych związ­kach przyczynowych.

ZWIĘKSZONA LICZBA CZYNNIKÓW

Zwiększająca się liczba czynników zagrażających po­prawnemu działaniu naszego mózgu powoduje, że co­raz mniej sprawnie potrafimy walczyć ze wzrastają­cym zagrożeniem przetrwania rodzaju ludzkiego. Ety­czna obojętność populacji świata na wzrost czynników stanowiących potencjalne niebezpieczeństwo może na­rastać w miarę, jak wspomniane i inne nie znane je­szcze czynniki zwiększać będą upośledzenie intelektu­alne i moralne społeczeństw.Jest przeto obowiązkiem współczesnej nauki, jej po­szczególnych dyscyplin, by w zintegrowanym działa­niu nie dopuścić do tego, aby niebezpieczeństwo takie stało się realnością. Dlatego wydaje się, że szczególnie istotna jest integracja nie tylko w obrębie jednej dzie­dziny wiedzy uniwersyteckiej, a więc np. integracja różnych specjalistycznych przedmiotów medycyny (jak to widzą reformatorzy studiów lekarskich), lecz inte­gracja tak „odległych” dziedzin, jak nauki ścisłe i hu­manistyczne.Pojęcie „integracja” ma charakter metodologiczny. Integracja dla ochrony zdrowia jest wiedzą — jak mówi Bogdan Suchodolski — in statu nascendi i    pokazuje kontrowersje między świadomością obiek­tywną a nie dorastającą do niej świadomością jedno­stek i grup spętanych więzami tradycji itp.Skoro wIemy, że cechą żywego organizmu jest jego organizacja, to tradycyjne metody badania poszcze­gólnych jego elementów nie mogą dać pełnej odpo­wiedzi i objaśnienia zjawiska życia całego organizmu.

POSZUKIWANIE NOWYCH DRÓG

Mniej ich interesuje to, co istnieje na polanie. Poszukują więc nowych dróg i idei, mając jednak zawsze wiele wątpliwości. Doktryner wątpliwości nie ma nigdy. Uważa on, iż to, co mówi doktryna, jest trwającym wiecznie pewnikiem, że jeśli coś jest nowe i może być dla doktryny szkodliwe, zasługuje na potępienie. Dok­tryner to urzędnik z dyplomem, a czasem nawet na­ukowiec, który poczuwa się do wypełnienia misji, uwa­żając ją za posłannictwo. Pragnie więc rzeczywistość dostosować do swych poglądów, a każdego, który re­prezentuje inną ideę, uważa za wroga, którego zwalcza.To onegdajsze doktrynerstwo bez odważnego, uza­sadnionego sprzeciwu z braku wiedzy spowodowało, że współczesny model kultury kulinarnej preferuje m.in. pożywienie śnieżnobiałe, jak biały chleb i ciasta, oczyszczony cukier, oczyszczoną sól morską lub kopal­ną. Słowem — cała ta „fascynacja bielą”, czyli fałszy­wie rozumianą czystością współczesnego konsumpcyj­nego świata, prowadzi do eliminowania z potraw nie­zbędnych biopierwiastków, chroniących nasz organizm przed czynnikami chorobotwórczymi.Prawdopodobnie pokutuje tu jeszcze stereotyp kul­tury szlacheckiej, w której szara sól wielicka, razowy chleb, nie oczyszczony cukier brunatny (melasa) stano­wiły pożywienie gminu. Jeśli tak trudno przełamać ten stereotyp u decyden­tów, mimo że od wielu lat świat uczonych wskazuje na jego szkodliwość, wydaje się, iż przyczyn należy szukać we wtórnym analfabetyzmie z jednej strony, mniej sprawnym działaniu mózgów — z drugiej i zbyt zawężających się specjalnościach zawodowych, w któ­rych jeden specjalista nie znając dróg do zdrowia in­nych specjalistów, ignoruje je.

SYSTEMOWY OBRAZ ŚWIATA A PROFILAKTYKA

Oczywisty jest fakt, że poruszanie się po „ziemi ni­czyjej”, a więc w terenie chorób uważanych za nieule­czalne, wymaga nie tylko odwagi zajęcia się tą dzie­dziną wiedzy, wobec której medycyna przekonana jest o  swej bezradności, ale też nowego teoretyczno-meto- dologicznego spojrzenia na filozofię poznania nauko­wego.Dziś jest nią tendencja do integracji nauk, która przyjmuje postać systemowego obrazu świata. W na­szym kręgu ta integracja dotyczy nauk ścisłych i hu­manistycznych. Są one najbardziej związane z sobą. Tworzą jedność, jak soma i psyche. Humanizm bo­wiem uczy, jak korzystać mają z wiedzy empirycznej przedstawiciele wiedzy naukowej, a decydentom wska­zuje, jak ją wdrażać w życie, by służyła wyłącznie temu, co uznajemy za zdrowe, a więc temu, co zmniej­sza cierpienia do możliwych granic, temu, co chroni przed przedwczesnym zgonem wyzwalanym przez siły przyrody, a dziś najczęściej przez samego człowieka.Nauki humanistyczne są bliższe emocjonalnemu krę­gowi ludzkiego myślenia, nauki ścisłe natomiast — intelektualnemu. Dla tych ostatnich istotną sprawą jest logika wywodu, a to, co określamy jako dobre czy złe, jest „obojętne”.Znamienną cechą świata uczonych — jak zauważa Marian Mazur — jest poszukiwanie „nowego”, a więc tego, co jest w głębi lasu jeszcze nie zbadane.

PIERWSZE EFEKTY

Otrzymane wyniki konfrontuje lekarz jutra, lekarz ekolog, z jonogramem i biochemicznym składem pły­nów i tkanek organizmu człowieka. Dalsze badania dotyczące wzorów kulturowych, które warunkują eko­logiczne sytuacje, uzupełniają socjolog, etnolog i inni specjaliści.Integrując wyniki badań tych wielu specjalistów dostrzega się różnice w geochemicznej strukturze Hel­sinek i Sofii, a znajdując odpowiedź na pytanie, w ja­kim zakresie styl życia Finów i Bułgarów różni się od siebie, możemy wspólnym wysiłkiem przyczynić się do profilaktyki zawałów.Pierwszym efektem tych integracyjnych badań była informacja dowodząca, że w Finlandii, zwłaszcza w Karelii, w przeciwieństwie do Bułgarii, woda pitna jest szczególnie miękka, zawiera mało biopierwiast­ków niezbędnych do prawidłowej przemiany materii, szczególnie w zakresie węglowodanów, np. magnezu (Mg), miedzi (Cu), chromu (Cr), selenu (Se), litu (Li) i     innych, a sól stołowa jest pozbawiona mineralnych składników zawartych w wodzie morskiej. Przykład ten dowodzi, jak integracja- różnych dy­scyplin specjalistycznych może wytyczać perspektywy profilaktyki, której słuszność potwierdziło życie. By urzeczywistnić program ochrony zdrowia spo­łecznego jest nam, wychowankom tradycyjnych szkół lekarskich, potrzebna nowa filozofia, która wyprowa­dziłaby z impasu obecne formy kalekiej jeszcze pro­filaktyki.

DRUGA FAZA REWOLUCJI

Druga faza rewolucji naukowo-technicznej zakłada integrację różnych nauk i sprzężenie ich w myśl praw cybernetyki. Tego rodzaju podejście do nauki o ochro­nie zdrowia społecznego wydaje się skuteczną drogą do osiągnięcia celu, tj. zmniejszenia obecnego nasile­nia chorób cywilizacyjnych i tym samym przetrwania rodzaju ludzkiego. Aby nie być gołosłownym, przedstawię tylko wybrane dane Światowej Organizacji Zdrowia dotyczące częstości występowania zawałów serca w dwóch sto­licach państw europejskich:   najwyższy wskaźnik stwierdzono w Helsinkach — rocznie 352 na 100 ty­sięcy mieszkańców, a najniższy w Sofii — 76 na 100 tysięcy mieszkańców.Coraz bardziej staje się oczywiste, że dziś zagadnień profilaktyki i leczenia zawałów lekarz nie potrafi sam rozwiązać, gdyż jego wiedza nabyta w czasie studiów jest niewystarczająca. Dziś wiemy, że jedną z przyczyn zawałów jest szczególnie miękka woda pitna, a więc o   niedoborze składników mineralnych — zwłaszcza dolomitu, litu, selenu i innych — chroniących przed skutkami cywilizacyjnych szkód powodowanych w bio­sferze.Na pytanie, jak często chorują ludzie w różnych częściach świata — odpowiedź uzyskamy od lekarza epidemiologa; na pytanie: dlaczego — od geogra­fa i ekologa. Ten ostatni swoją ekspertyzę oprzeć musi na danych hydrologów, petrografów, przedsta­wicieli chemii rolnej i nauki o nawożeniu, o bioelek- tronice i polach magnetycznych oraz wielu, wielu in­nych.Ogromnie cenne są materiały dotyczące różnic w biochemicznej strukturze gleby, o jej składzie che­micznym oraz składzie chemicznym wody i pożywie­nia w przestrzeniach geograficznych o częstszej za­chorowalności na miażdżyce i zawały w porównaniu do terenów, na których te choroby występują rzadziej.

CZYNNIK SPRZYJAJĄCY

Wiadomo, że czynnikiem sprzyjającym nowotworom gruczołu krokowego jest nikiel (Ni). Gdzie więc tkwi źródło kontaminacji niklem społeczności miejskiej? Kto wie, czy odpowiedzialni za zdrowie społeczne nie powinni poszukać czynników neutralizujących nikiel i    próbować tą drogą realizować ekologiczną profilak­tykę raka sterczu. Może warto zasięgnąć opinii eks­pertów z dziedziny chemii bionieorganicznej. Wiado­mo bowiem, że antagonistą niklu jest mangan (Mn). Może należałoby ludność miast nasycać manganem, tak jak ludność Podkarpacia jodem w celach profi­laktyki chorób wypływających z jego niedoboru. Spo­rą ilość manganu zawiera sól wielicka. Podobnie jak tereny zagrożone rtęcią (Hg) należy nasycać selenem (Se), a zagrożone ołowiem (Pb) i cynkiem (Zn) — mag­nezem (Mg).Wydaje się, że obok rozwijanej profilaktyki nowo­tworów przez wczesne ich wykrywanie należałoby rozwijać nie mniej intensywnie ekologiczną profilak­tykę chorób nowotworowych. Dziś wiemy, że pożywienie, woda i powietrze są nośnikami czynników nowotworowych pochodzących z niszczonej i zatruwanej przez człowieka biosfery. Mamy przeto uzasadnione podstawy do przewidywa­nia, że człowiek jutra, świadom zasad egalitaryzmu społecznego i biologicznego, określających stan „su­mienia ekologicznego”, konsumować będzie żywność wzbogacaną w przeciwutleniacze, zmniejszając tym za­grożenie chorobą nowotworową.

ZABIEGI PROFILAKTYCZNE

Przyczynia się do tego patent prof. dr. Władysława Biedy, Edwarda Górlicha, Zdzisława Liśkiewicza, Je­rzego Wareckiego i autora (nr 88183/93525 AGH), któ­ry pozwala neutralizować w przewodach kominowych substancje toksyczne oraz te same kominy wykorzy­stać do emitowania substancji chemicznych rekulty­wujących glebę w promieniu skażonym emisjami okre­ślonego zakładu przemysłowego.Zabiegi profilaktyczne, pozwalające ograniczyć che­mizację rolnictwa, ułatwią prawdopodobnie wdrożenie wniosku patentowego prof. dr. Bogdana Lisowskiego, inż. Zbigniewa Klewara oraz autora (wniosek patento­wy nr 527/1978) i umożliwią oddzielenie nawozów orga­nicznych, a więc fekalii, od detergentów za pomocą po­dwójnej kanalizacji instalowanej w w.c. i zlewozmy­wakach mieszkań (kanalizacja prowadząca ścieki wol­ne od detergentów do przeróbki na cele biologiczno- -rolnicze). Odpowiednie kompostownie z przeznacze­niem na ekskrementy i osobne osadniki na detergenty gospodarcze mogą przyczynić się do zmniejszenia za­grożenia zatruwania środowiska, a tym samym ludzi prekursorami rakotwórczych substancji zawartych w sztucznych nawozach. Zadania epidemiologiczno-ekologiczne w profilakty­ce stawiają przed współczesnymi pracownikami sani­tarno-epidemiologicznymi jeszcze wiele innych, trud­nych problemów do rozwiązania. Jednym z nich jest odpowiedź na pytanie, dlaczego w miastach częstsze niż na wsiach są nie tylko nowotwory płuc (co jest zrozumiałe), ale i nowotwory gruczołu krokowego.

UWARUNKOWANIA CHOROBY

Wiemy dziś, że obie te choroby uwarunkowane są dysfunkcją grasicy, któ­ra z kolei uzależniona jest od podaży jonu magnezo­wego. Obie mają charakter odczynu na wolnorodniko- we mechanizmy, a przyczyną ich jest niedobór okre­ślonych mikroelementów oraz makroelementów.Przewiduje się, że leki skuteczne w miażdżycy — m.in. i prostacyklina, naturalny hormon, który wes­pół z angielskimi uczonymi odkrył w 1976 roku prof. dr Ryszard Gryglewslii i wraz z doc. dr. Andrzejem Szczeklikiem po raz pierwszy zastosowali w 1979 ro­ku — okazać się winny również skuteczne w prolife­racjach układu limforetikularnego. Czyżby więc za­rysowywała się perspektywa leczenia ziarnicy złośli­wej i lymphoma?Ongiś zapotrzebowanie na składniki mineralne i wi­taminy pokrywały społeczeństwa naturalną solą ko­palną lub morską, zawartą także w razowym chlebie, otrębach, jarzynach i owocach bogatych równocześnie w witaminy i biopierwiastki. Potem nastał okres, w którym nie tylko ludzi, ale również i bydło pozba­wiono soli z makro- i mikroelementami. Nic dziwne­go, że wzrosła liczba białaczek u bydła zdanego na paszę otrzymywaną od człowieka. Obecnie mechanizmy profilaktycznego działania tych witamin i soli mineralnych wyjaśnia już stosun­kowo młoda dziedzina wiedzy — patologia wolnorod- nikowa. Roztacza ona racjonalne perspektywy profi­laktyki chorób nowotworowych przez przywrócenie naturalnej równowagi w środowisku przyrodniczym, a tym samym w łańcuchu pokarmowym człowieka.

ROZROST I DYSFUNKCJA

W konsekwencji powstaje jej rozrost i    dysfunkcja wraz z objawami chorobowymi wyraża­jącymi się niedowładem immunologicznym. Dysfunk­cja grasicy towarzyszy miażdżycy, chorobom nowotwo­rowym i chorobom metabolicznym oraz procesom sta­rzenia się, tłumaczonym dziś patologią wolnorodni- kową.Fakty te zawdzięczamy w dużej mierze badaniom chorób wypływających z niedoboru kompleksu bio­pierwiastków, zwłaszcza soli magnezu. Wskutek nie­doboru magnezu w organizmie, wyzwolonym jego nie­doborem w pożywieniu, stwierdza się występowanie zarówno miażdżycy, jak i białaczek oraz chorób me­tabolicznych układu nerwowego. Tak hematologia wy­korzystuje dane nauki o powietrzu, wodzie, glebie, florze, faunie i żywieniu do profilaktyki białaczek i    nowotworów.Właściwą drogę profilaktyki chorób proliferacyjnych odnaleziono w sferze geograficznej oraz epidemiolo­gicznej. Okazało się, że białaczki limfatyczne ludzi i    zwierząt są szczególnie rzadkie w Hiszpanii, Wene­zueli i Japonii, a bardzo częste w krajach Ameryki Północnej i w krajach nadbałtyckich. Nasilenie tych chorób zdaje się mieć tedy tło ekologiczne. Zaskakujący jest fakt, że tam, gdzie częstsze są zawały, a więc miażdżyca, tam częste są również bia­łaczki limfatyczne u ludzi i zwierząt. Oczywiście za­wały występują wielokrotnie częściej niż białaczki. Nasunęło to przypuszczenie o istnieniu podobnych eko­logicznych uwarunkowań obu tych, tak różnych w swym obrazie klinicznym chorób.