ZWIĘKSZONA LICZBA CZYNNIKÓW

Zwiększająca się liczba czynników zagrażających po­prawnemu działaniu naszego mózgu powoduje, że co­raz mniej sprawnie potrafimy walczyć ze wzrastają­cym zagrożeniem przetrwania rodzaju ludzkiego. Ety­czna obojętność populacji świata na wzrost czynników stanowiących potencjalne niebezpieczeństwo może na­rastać w miarę, jak wspomniane i inne nie znane je­szcze czynniki zwiększać będą upośledzenie intelektu­alne i moralne społeczeństw.Jest przeto obowiązkiem współczesnej nauki, jej po­szczególnych dyscyplin, by w zintegrowanym działa­niu nie dopuścić do tego, aby niebezpieczeństwo takie stało się realnością. Dlatego wydaje się, że szczególnie istotna jest integracja nie tylko w obrębie jednej dzie­dziny wiedzy uniwersyteckiej, a więc np. integracja różnych specjalistycznych przedmiotów medycyny (jak to widzą reformatorzy studiów lekarskich), lecz inte­gracja tak „odległych” dziedzin, jak nauki ścisłe i hu­manistyczne.Pojęcie „integracja” ma charakter metodologiczny. Integracja dla ochrony zdrowia jest wiedzą — jak mówi Bogdan Suchodolski — in statu nascendi i    pokazuje kontrowersje między świadomością obiek­tywną a nie dorastającą do niej świadomością jedno­stek i grup spętanych więzami tradycji itp.Skoro wIemy, że cechą żywego organizmu jest jego organizacja, to tradycyjne metody badania poszcze­gólnych jego elementów nie mogą dać pełnej odpo­wiedzi i objaśnienia zjawiska życia całego organizmu.

PIERWSZE EFEKTY

Otrzymane wyniki konfrontuje lekarz jutra, lekarz ekolog, z jonogramem i biochemicznym składem pły­nów i tkanek organizmu człowieka. Dalsze badania dotyczące wzorów kulturowych, które warunkują eko­logiczne sytuacje, uzupełniają socjolog, etnolog i inni specjaliści.Integrując wyniki badań tych wielu specjalistów dostrzega się różnice w geochemicznej strukturze Hel­sinek i Sofii, a znajdując odpowiedź na pytanie, w ja­kim zakresie styl życia Finów i Bułgarów różni się od siebie, możemy wspólnym wysiłkiem przyczynić się do profilaktyki zawałów.Pierwszym efektem tych integracyjnych badań była informacja dowodząca, że w Finlandii, zwłaszcza w Karelii, w przeciwieństwie do Bułgarii, woda pitna jest szczególnie miękka, zawiera mało biopierwiast­ków niezbędnych do prawidłowej przemiany materii, szczególnie w zakresie węglowodanów, np. magnezu (Mg), miedzi (Cu), chromu (Cr), selenu (Se), litu (Li) i     innych, a sól stołowa jest pozbawiona mineralnych składników zawartych w wodzie morskiej. Przykład ten dowodzi, jak integracja- różnych dy­scyplin specjalistycznych może wytyczać perspektywy profilaktyki, której słuszność potwierdziło życie. By urzeczywistnić program ochrony zdrowia spo­łecznego jest nam, wychowankom tradycyjnych szkół lekarskich, potrzebna nowa filozofia, która wyprowa­dziłaby z impasu obecne formy kalekiej jeszcze pro­filaktyki.

DRUGA FAZA REWOLUCJI

Druga faza rewolucji naukowo-technicznej zakłada integrację różnych nauk i sprzężenie ich w myśl praw cybernetyki. Tego rodzaju podejście do nauki o ochro­nie zdrowia społecznego wydaje się skuteczną drogą do osiągnięcia celu, tj. zmniejszenia obecnego nasile­nia chorób cywilizacyjnych i tym samym przetrwania rodzaju ludzkiego. Aby nie być gołosłownym, przedstawię tylko wybrane dane Światowej Organizacji Zdrowia dotyczące częstości występowania zawałów serca w dwóch sto­licach państw europejskich:   najwyższy wskaźnik stwierdzono w Helsinkach — rocznie 352 na 100 ty­sięcy mieszkańców, a najniższy w Sofii — 76 na 100 tysięcy mieszkańców.Coraz bardziej staje się oczywiste, że dziś zagadnień profilaktyki i leczenia zawałów lekarz nie potrafi sam rozwiązać, gdyż jego wiedza nabyta w czasie studiów jest niewystarczająca. Dziś wiemy, że jedną z przyczyn zawałów jest szczególnie miękka woda pitna, a więc o   niedoborze składników mineralnych — zwłaszcza dolomitu, litu, selenu i innych — chroniących przed skutkami cywilizacyjnych szkód powodowanych w bio­sferze.Na pytanie, jak często chorują ludzie w różnych częściach świata — odpowiedź uzyskamy od lekarza epidemiologa; na pytanie: dlaczego — od geogra­fa i ekologa. Ten ostatni swoją ekspertyzę oprzeć musi na danych hydrologów, petrografów, przedsta­wicieli chemii rolnej i nauki o nawożeniu, o bioelek- tronice i polach magnetycznych oraz wielu, wielu in­nych.Ogromnie cenne są materiały dotyczące różnic w biochemicznej strukturze gleby, o jej składzie che­micznym oraz składzie chemicznym wody i pożywie­nia w przestrzeniach geograficznych o częstszej za­chorowalności na miażdżyce i zawały w porównaniu do terenów, na których te choroby występują rzadziej.

UWARUNKOWANIA CHOROBY

Wiemy dziś, że obie te choroby uwarunkowane są dysfunkcją grasicy, któ­ra z kolei uzależniona jest od podaży jonu magnezo­wego. Obie mają charakter odczynu na wolnorodniko- we mechanizmy, a przyczyną ich jest niedobór okre­ślonych mikroelementów oraz makroelementów.Przewiduje się, że leki skuteczne w miażdżycy — m.in. i prostacyklina, naturalny hormon, który wes­pół z angielskimi uczonymi odkrył w 1976 roku prof. dr Ryszard Gryglewslii i wraz z doc. dr. Andrzejem Szczeklikiem po raz pierwszy zastosowali w 1979 ro­ku — okazać się winny również skuteczne w prolife­racjach układu limforetikularnego. Czyżby więc za­rysowywała się perspektywa leczenia ziarnicy złośli­wej i lymphoma?Ongiś zapotrzebowanie na składniki mineralne i wi­taminy pokrywały społeczeństwa naturalną solą ko­palną lub morską, zawartą także w razowym chlebie, otrębach, jarzynach i owocach bogatych równocześnie w witaminy i biopierwiastki. Potem nastał okres, w którym nie tylko ludzi, ale również i bydło pozba­wiono soli z makro- i mikroelementami. Nic dziwne­go, że wzrosła liczba białaczek u bydła zdanego na paszę otrzymywaną od człowieka. Obecnie mechanizmy profilaktycznego działania tych witamin i soli mineralnych wyjaśnia już stosun­kowo młoda dziedzina wiedzy — patologia wolnorod- nikowa. Roztacza ona racjonalne perspektywy profi­laktyki chorób nowotworowych przez przywrócenie naturalnej równowagi w środowisku przyrodniczym, a tym samym w łańcuchu pokarmowym człowieka.

ORGANIZM LUDZKI

Te interdyscyplinarne badania pozwoliły sformuło­wać zasadę, w myśl której stosunki w submolekular- nym świecie żywej materii odbijają się w makroświe- cie stosunków międzyludzkich. Prawidłowe, a więc sprzyjające zdrowiu myślenie, mówienie i działanie, uwarunkowane jest prawidłową strukturą kory móz­gowej w kręgu wspomnianych parametrów. Gdy mózg jest uszkodzony przez nadmiar środków odurzających, alkoholu, środków nasennych, syntetycznych albo na­turalnych, lub przez niedobór albo nadmiar mikroele­mentów, jak lit (Li), magnez (Mg), cynk (Zn) i wiele innych — myślenie, mówienie i działanie odbiega od normy i nie sprzyja prawidłowemu organizowaniu zdrowego życia.Wiadomo, że organizm ludzki nie potrafi sam zsyn- tetyzować mineralnych pierwiastków niezbędnych do prawidłowej czynności enzymów. Zdany jest przeto na podaż ich z pożywieniem. Gdy zabraknie któregoś z nich, powstaje choroba jako odczyn adaptacyjny przekraczający granice homeostazy. Przykładem ta­kim jest odczyn ustroju na niedobór jodu w środo­wisku glebowym, w pożywieniu i tym samym w orga­nizmie człowieka. Odczyn ten przejawia się rozrostem tarczycy. Dziś potrafimy się chronić przed tą ekolo­gicznie uwarunkowaną chorobą, nasycając środowisko glebowe terenu, w którym choroby tarczycy pojawia­ją się częściej, jodem w różnych postaciach. Podobna zasada dotyczy odczynów adaptacyjnych grasicy na niedobór magnezu w środowisku geochemicznym w organizmie.

KOLEJNY MILOWY KROK

Następnym milowym krokiem są już coraz liczniej­sze instytuty i towarzystwa naukowe zajmujące się pierwiastkami śladowymi, jak np. Towarzystwo Nau­kowe Bionieorganicznej Chemii w La Jolla założone przez prof. G. N. Schrauzera, towarzystwo zajmujące się strukturą geochemiczną środowiska i zdrowiem w Missouri z prof. H. Hoppsem na czele, Towarzystwo Chorób z Niedoboru Magnezu w Paryżu, kierowane przez dr. J. Durlacha, Amerykańska Szkoła Żywie­niowców z prof. Mildred S. Seelig na czele oraz wiele innych rozrzuconych w całym świecie.W miarę postępu wiedzy o biopierwiastkach, w mia­rę jak przekonywano się o ich roli w procesach en­zymatycznych oraz że skład krwi, potu, łez jest bar­dzo zbliżony do składu wody morskiej — zwrócono uwagę na morze, które jest „rodnym łożyskiem ży­cia” na Ziemi, a więc i człowieka. W ten sposób teo­ria ewolucji wsparta została ważkim argumentem. Jest przeto oczywiste, że każda zmiana w proporcjach wzajemnych i zawartości mineralnych składników wyraża się w anomaliach rozwoju różnych form ży­cia, a niekiedy w chorobie.W miarę udoskonalania metod analitycznych powio­dło się wniknąć głębiej w submolekularne struktury komórek, by wyrazić je jakością pola biomagnetyczne- go, aktywnością wolnych rodników, paramagnetycz­nym rezonansem, potencjałem elektrycznym, oznaczo­nym elektrodami doc. dr. Ireneusza Janczarskiego i    prof. dr. Witolda Tomassiego, jak również naszą me­todą, opracowaną wspólnie z Zakładem Krystalografii AGH (patent nr 199102), która pozwala w pojedynczej komórce oznaczyć zawartość i wzajemne stosunki mi­kroelementów.

GLEBA, POŻYWIENIE, ZDROWIE

Wiadomo, że ludność krajów wy­soko uprzemysłowionych, położonych w Europie lub Ameryce Północnej, otrzymuje pożywienie uwarunko­wane panującym w nich wzorem kulturowym. Jego cechą znamienną jest m.in. białe pieczywo, polerowa­ny ryż, rafinowany cukier i biała, chemicznie oczysz­czona sól, a przy tym nadmiar środków chemicznych mających na celu poprawienie smaku i wyglądu po­karmów oraz ich konserwację. Wiele tych czynników, jak się obecnie okazało, ma często wpływ rakotwórczy.Chemiczny skład pożywienia zależy od chemicznego składu gleby. W krajach wysoko uprzemysłowionych stosuje się do uprawy gleby środki chemiczne, jak azot (N), fosfor (P), potas (K), które niewątpliwie wzbogacają plony, ale równocześnie zmieniają skład gleby eliminując z niej poprzez procesy fizyczno-che- miczne wiele istotnych dla zdrowia pierwiastków, jak magnez (Mg), wapń (Ca), żelazo (Fe), selen (Se) i inne. W Stanach Zjednoczonych Ameryki w zależności od przestrzeni geograficznej stwierdza się znaczne wa­hania wskaźników zachorowalności na wszystkie no­wotwory łącznie. Według danych z 1972 roku naj­wyższe wskaźniki miała Kolumbia — 640 na 100 000 mieszkańców, najniższe Alaska — 63, w stanie Nowy  Jork — 200, w Utah — 98. Tak znaczne różnice wska­zują, że bądź to w geochemicznym środowisku natu­ralnym, bądź w zmienionym przez człowieka, muszą istnieć określone czynniki warunkujące różnice w za­chorowalności, które obecnie są coraz dokładniej wery­fikowane.

CZTERY CZĘŚCI BADANIA

Badanie składało się z czterech części:W części pierwszej, obejmującej pięć zadań, osoba badana miała zapoznać się z wymaganiami i osiągnąć wprawę. (Z badań próbnych było wiadome, że po wykonaniu około pięciu zadań osoba badana osiąga poziom wykonania, który później nie ulega większym zmianom).W części drugiej osoba badana wykonuje trzy zadania, na podstawie których zostaje oceniony jej poziom osiągnięć w za­daniach tego rodzaju.W części trzeciej osobie badanej daje się do wykonania pięć nierozwiązywalnych zadań, by wytworzyć negatywną emocję związaną z niepowodzeniem.W części czwartej osoba badana wykonuje trzy zadania w tych samych warunkach jak w części drugiej; rezultaty osiągane w tej części mogły być porównane z rezultatami w części drugiej.W części drugiej i czwartej osoba badana wykonywała rów­nież zadanie na tremometrze.Wyniki eksperymentu. W eksperymencie wzięło udział sześćdziesiąt studentek SN w wieku od siedemnastu do dwudziestu siedmiu lat, podzielonych na trzy grupy, w za­leżności od miejsca na skali potrzeby osiągnięć na polu intelektualnym. Aby ocenić ich poziom, wykonania, wzię­to pod uwagę takie wielkości, jak liczbę błędów, czas roz­wiązania jednego zadania, liczbę ruchów potrzebnych do uzyskania rozwiązania oraz liczbę dotknięć (błędów) w tremometrze. Najogólniej można powiedzieć, że w części czwartej, tj. po niepowodzeniu, grupa jako całość osiągnę­ła znacznie lepsze wskaźniki niż w części drugiej: wyko­nywała mniej ruchów, potrzebowała mniej czasu i okazy­wała mniejsze napięcie mięśniowe (mniej dotknięć w tre- mometrze). Ponieważ w eksperymencie Heszen nie było grupy kontrolnej, nie można stwierdzić, czy było to kon­sekwencją niepowodzenia, czy raczej rezultatem wprawy po szesnastokrotnym powtórzeniu podobnych zadań.

Dzieci

Rodzicielstwo wymaga pewnego przygotowania zarówno materialnego, jak i psychicznego. Dziecko musi mieć właściwe warunki rozwoju. Pewne oczekiwania związane z dziećmi budzą sporo wątpliwości. Dzieci me można traktować jako sposobu na kryzys małżeński lub własne problemy. Dlatego wyłączmy dzieci ze sprzeczek i nie dopuśćmy do niegodnego przeciągania ich na swoją stronę. Rodzice nie mogą robić sobie z dzieci sprzymierzeńców, a wszelkie metody wychowawcze powinni uzgadniać najpierw między sobą. Do uczciwego sporu w obecności dzieci nie można jednak mieć zastrzeżeń. Przeciwnie, gdzie, jeśli nie w rodzinie, mają się uczyć konstruktywnego przezwyciężania konfliktów? Nadmierne zaangażowanie męża w pracę zawodową ma najczęściej zgubne następstwa. Między matką a dziećmi powstaje często coraz silniejsza więź. Jeśli mąż pewnego dnia chce ją zerwać i przez sabotaż matczynych wskazań włączyć się znów do gry występując w roli wyrozumiałego ojca, wtedy wbija niebezpieczny klin między siebie a żonę. Przede wszystkim więc nie dopuśćmy do zaistnienia takiej sytuacji. Ojcowie w odpowiednim czasie mogą zapewnić sobie miejsce w rodzinie, gdy od początku interesują się dziećmi i w uczciwy sposób odciążają żonę.

PIERWSZY ETAP —.PRACA PRZYGOTOWAWCZA W ROZMOWIE Z SAMYM SOBĄ

W sytuacji konfliktu czuję, że partner w jakiś sposób mi przeszkadza. Całkiem naturalne, że powstaje we mnie wtedy napięcie i uczucie niezadowolenia, złości, gniewu. Zamiast jednak ruszać do ataku i rozpoczynać gwałtowną wymianę wzajemnych oskarżeń, lepiej będzie, jeśli wrócę do siebie samego. Dzięki temu uzyskam dystans, który pozwoli ograniczyć konflikt, zanim stanie się to jeszcze trudniejsze. Zakładam, że partner rozumie mój odwrót nie jako uczciwa kłótnia małżeńska wymierzoną mu karę, lecz próbę przemyślenia sytuacji. Mogłaby to podkreślać odpowiednia informacja słowna. Przykłady: „Muszę rozważyć sytuację”, „Idę naostrzyć nóż”, „Potrzebuję trochę czasu” itp. To samo można wyrazić symbolicznie lub poprzez uzgodnione sygnały niewerbalne, jak choćby bezradne wzniesienie ramion. Co powinno się dziać w rozmowie z samym sobą? Jak ma wyglądać praca przygotowawcza?
Powinno się w niej stopniowo dojść z jednej strony do rozładowania emocji, z drugiej zaś do stworzenia racjonalnego obrazu sytuacji. Najlepiej mówić przy tym głośno do siebie. Przyznaję się przed sobą do swojego gniewu, przy czym nie ma znaczenia, czy jest on uzasadniony, czy wynika tylko z nieporozumienia. Mam prawo przeżywać to uczucie. Tylko w ten sposób mogę stopniowo poddać kontroli i likwidować to, co jest w gniewie destruktywne, a w rezultacie stworzyć miejsce dla uczuć pozytywnych.

ZINTEGROWANIE OBRAZU ŚWIATA

Jest oczywiste, że jeżeli pewne rzeczy poznajemy bar­dzo dokładnie, nie jesteśmy w stanie poznać jednocze­śnie wielu rzeczy bardzo różnorodnych. Optymalny postęp w nauce i technice, wywierający wpływ na życie każdego z nas, uwarunkowany jest tedy pracą zespołową, gdyż wiedzę każdego specjalisty można uzupełniać wiedzą pozostałych specjalistów. Tym spo­sobem wiedza zyskuje na rozległości, nie tracąc przy tym na głębi.Zintegrowanego obrazu świata nie przyniesie więc taktyka zszywania rozmaitych fragmentów wiedzy naukowej i empirycznej. Filozofia naturalna zawarta w dzisiejszej i jutrzejszej nauce wyłania nowe szanse, mianowicie uporządkowania informacji, którymi dys­ponujemy dziś, i zapewne w niedalekiej przyszłości wzbogacenia ich za pomocą maszyn matematycznych.Specjalizacje, choć wiodą do pogłębiania wiedzy, dokonywane jednak w warunkach względnej izolacji, pokazują nam obrazy świata cząstkowe, fragmenty znakomicie uszczegółowione, lecz wyizolowane z cało­kształtu rzeczywistości. Drążymy niejako liczne otwo­ry w tajemniczej ścianie zwanej przyrodą i w każdym z tych punktów dokonujemy drobiazgowych analiz. Nie daje nam to obrazu całości, która jest czymś in­nym niż wyłącznie sumą części. Całości nie można przeto zredukować do właściwo­ści przysługującej jej poszczególnym częściom, czyli las nie jest wyłącznie sumą drzew. Każdy system uj­mowany jest zawsze jako zintegrowana całość złożo­na z części składowych, nigdy zaś jako mechaniczny agregat części pozostających w wyodrębnionych związ­kach przyczynowych.

POSZUKIWANIE NOWYCH DRÓG

Mniej ich interesuje to, co istnieje na polanie. Poszukują więc nowych dróg i idei, mając jednak zawsze wiele wątpliwości. Doktryner wątpliwości nie ma nigdy. Uważa on, iż to, co mówi doktryna, jest trwającym wiecznie pewnikiem, że jeśli coś jest nowe i może być dla doktryny szkodliwe, zasługuje na potępienie. Dok­tryner to urzędnik z dyplomem, a czasem nawet na­ukowiec, który poczuwa się do wypełnienia misji, uwa­żając ją za posłannictwo. Pragnie więc rzeczywistość dostosować do swych poglądów, a każdego, który re­prezentuje inną ideę, uważa za wroga, którego zwalcza.To onegdajsze doktrynerstwo bez odważnego, uza­sadnionego sprzeciwu z braku wiedzy spowodowało, że współczesny model kultury kulinarnej preferuje m.in. pożywienie śnieżnobiałe, jak biały chleb i ciasta, oczyszczony cukier, oczyszczoną sól morską lub kopal­ną. Słowem — cała ta „fascynacja bielą”, czyli fałszy­wie rozumianą czystością współczesnego konsumpcyj­nego świata, prowadzi do eliminowania z potraw nie­zbędnych biopierwiastków, chroniących nasz organizm przed czynnikami chorobotwórczymi.Prawdopodobnie pokutuje tu jeszcze stereotyp kul­tury szlacheckiej, w której szara sól wielicka, razowy chleb, nie oczyszczony cukier brunatny (melasa) stano­wiły pożywienie gminu. Jeśli tak trudno przełamać ten stereotyp u decyden­tów, mimo że od wielu lat świat uczonych wskazuje na jego szkodliwość, wydaje się, iż przyczyn należy szukać we wtórnym analfabetyzmie z jednej strony, mniej sprawnym działaniu mózgów — z drugiej i zbyt zawężających się specjalnościach zawodowych, w któ­rych jeden specjalista nie znając dróg do zdrowia in­nych specjalistów, ignoruje je.

SYSTEMOWY OBRAZ ŚWIATA A PROFILAKTYKA

Oczywisty jest fakt, że poruszanie się po „ziemi ni­czyjej”, a więc w terenie chorób uważanych za nieule­czalne, wymaga nie tylko odwagi zajęcia się tą dzie­dziną wiedzy, wobec której medycyna przekonana jest o  swej bezradności, ale też nowego teoretyczno-meto- dologicznego spojrzenia na filozofię poznania nauko­wego.Dziś jest nią tendencja do integracji nauk, która przyjmuje postać systemowego obrazu świata. W na­szym kręgu ta integracja dotyczy nauk ścisłych i hu­manistycznych. Są one najbardziej związane z sobą. Tworzą jedność, jak soma i psyche. Humanizm bo­wiem uczy, jak korzystać mają z wiedzy empirycznej przedstawiciele wiedzy naukowej, a decydentom wska­zuje, jak ją wdrażać w życie, by służyła wyłącznie temu, co uznajemy za zdrowe, a więc temu, co zmniej­sza cierpienia do możliwych granic, temu, co chroni przed przedwczesnym zgonem wyzwalanym przez siły przyrody, a dziś najczęściej przez samego człowieka.Nauki humanistyczne są bliższe emocjonalnemu krę­gowi ludzkiego myślenia, nauki ścisłe natomiast — intelektualnemu. Dla tych ostatnich istotną sprawą jest logika wywodu, a to, co określamy jako dobre czy złe, jest „obojętne”.Znamienną cechą świata uczonych — jak zauważa Marian Mazur — jest poszukiwanie „nowego”, a więc tego, co jest w głębi lasu jeszcze nie zbadane.

CZYNNIK SPRZYJAJĄCY

Wiadomo, że czynnikiem sprzyjającym nowotworom gruczołu krokowego jest nikiel (Ni). Gdzie więc tkwi źródło kontaminacji niklem społeczności miejskiej? Kto wie, czy odpowiedzialni za zdrowie społeczne nie powinni poszukać czynników neutralizujących nikiel i    próbować tą drogą realizować ekologiczną profilak­tykę raka sterczu. Może warto zasięgnąć opinii eks­pertów z dziedziny chemii bionieorganicznej. Wiado­mo bowiem, że antagonistą niklu jest mangan (Mn). Może należałoby ludność miast nasycać manganem, tak jak ludność Podkarpacia jodem w celach profi­laktyki chorób wypływających z jego niedoboru. Spo­rą ilość manganu zawiera sól wielicka. Podobnie jak tereny zagrożone rtęcią (Hg) należy nasycać selenem (Se), a zagrożone ołowiem (Pb) i cynkiem (Zn) — mag­nezem (Mg).Wydaje się, że obok rozwijanej profilaktyki nowo­tworów przez wczesne ich wykrywanie należałoby rozwijać nie mniej intensywnie ekologiczną profilak­tykę chorób nowotworowych. Dziś wiemy, że pożywienie, woda i powietrze są nośnikami czynników nowotworowych pochodzących z niszczonej i zatruwanej przez człowieka biosfery. Mamy przeto uzasadnione podstawy do przewidywa­nia, że człowiek jutra, świadom zasad egalitaryzmu społecznego i biologicznego, określających stan „su­mienia ekologicznego”, konsumować będzie żywność wzbogacaną w przeciwutleniacze, zmniejszając tym za­grożenie chorobą nowotworową.

ZABIEGI PROFILAKTYCZNE

Przyczynia się do tego patent prof. dr. Władysława Biedy, Edwarda Górlicha, Zdzisława Liśkiewicza, Je­rzego Wareckiego i autora (nr 88183/93525 AGH), któ­ry pozwala neutralizować w przewodach kominowych substancje toksyczne oraz te same kominy wykorzy­stać do emitowania substancji chemicznych rekulty­wujących glebę w promieniu skażonym emisjami okre­ślonego zakładu przemysłowego.Zabiegi profilaktyczne, pozwalające ograniczyć che­mizację rolnictwa, ułatwią prawdopodobnie wdrożenie wniosku patentowego prof. dr. Bogdana Lisowskiego, inż. Zbigniewa Klewara oraz autora (wniosek patento­wy nr 527/1978) i umożliwią oddzielenie nawozów orga­nicznych, a więc fekalii, od detergentów za pomocą po­dwójnej kanalizacji instalowanej w w.c. i zlewozmy­wakach mieszkań (kanalizacja prowadząca ścieki wol­ne od detergentów do przeróbki na cele biologiczno- -rolnicze). Odpowiednie kompostownie z przeznacze­niem na ekskrementy i osobne osadniki na detergenty gospodarcze mogą przyczynić się do zmniejszenia za­grożenia zatruwania środowiska, a tym samym ludzi prekursorami rakotwórczych substancji zawartych w sztucznych nawozach. Zadania epidemiologiczno-ekologiczne w profilakty­ce stawiają przed współczesnymi pracownikami sani­tarno-epidemiologicznymi jeszcze wiele innych, trud­nych problemów do rozwiązania. Jednym z nich jest odpowiedź na pytanie, dlaczego w miastach częstsze niż na wsiach są nie tylko nowotwory płuc (co jest zrozumiałe), ale i nowotwory gruczołu krokowego.

ROZROST I DYSFUNKCJA

W konsekwencji powstaje jej rozrost i    dysfunkcja wraz z objawami chorobowymi wyraża­jącymi się niedowładem immunologicznym. Dysfunk­cja grasicy towarzyszy miażdżycy, chorobom nowotwo­rowym i chorobom metabolicznym oraz procesom sta­rzenia się, tłumaczonym dziś patologią wolnorodni- kową.Fakty te zawdzięczamy w dużej mierze badaniom chorób wypływających z niedoboru kompleksu bio­pierwiastków, zwłaszcza soli magnezu. Wskutek nie­doboru magnezu w organizmie, wyzwolonym jego nie­doborem w pożywieniu, stwierdza się występowanie zarówno miażdżycy, jak i białaczek oraz chorób me­tabolicznych układu nerwowego. Tak hematologia wy­korzystuje dane nauki o powietrzu, wodzie, glebie, florze, faunie i żywieniu do profilaktyki białaczek i    nowotworów.Właściwą drogę profilaktyki chorób proliferacyjnych odnaleziono w sferze geograficznej oraz epidemiolo­gicznej. Okazało się, że białaczki limfatyczne ludzi i    zwierząt są szczególnie rzadkie w Hiszpanii, Wene­zueli i Japonii, a bardzo częste w krajach Ameryki Północnej i w krajach nadbałtyckich. Nasilenie tych chorób zdaje się mieć tedy tło ekologiczne. Zaskakujący jest fakt, że tam, gdzie częstsze są zawały, a więc miażdżyca, tam częste są również bia­łaczki limfatyczne u ludzi i zwierząt. Oczywiście za­wały występują wielokrotnie częściej niż białaczki. Nasunęło to przypuszczenie o istnieniu podobnych eko­logicznych uwarunkowań obu tych, tak różnych w swym obrazie klinicznym chorób.